Następny dzień.
Wstajemy nieco nie wyspani, prawdopodobnie ze względu na fakt, że był to jak dotąd najwyższy nocleg. Zamawiamy Spring Role na śniadanie i idziemy sie pakować.
Znów słyszymy, że droga do Leh nieprzejezdna. Narazie nie mamy zamiaru zmieniac planów.
Najpierw musimy wrócić do miejsca gdzie pomylilismy drogę, więc najpierw mamy ostry zjazd serpentynami. Okazuje się, że w Royalu tylny hamulec jest bardziej dla zasady niż po to aby wyhamować moto. Hamujemy więc przodem co skutkuje ciągłym uślizgiem na sypkiej nawierzchni. Udaje się nam jednak nie zaliczyć dzwona, tylko klocki z przodu nieco sie uwędziły i ilość bieżnika się zmniejszyła.
Dojechalismy do mostu, który przegapiliśmy dzień wczesniej, nie jest wogóle oznakowany, więc się wcale nie dziwie. Droga też wydaje sie jakby miała mniejsze znaczenie niz ta która my wybraliśmy. Robumy fotki na jedna i drugą stronę doliny i ruszamy dalej.
indie2010 650a.jpg
indie2010 656a.jpg
Dolina jest tu bardzo szeroka o małym nachyleniu, tylko w jednym miejscu jest dość duży lewy dopływ gdzie jest ciasny wąwóz i most.
INDIE - 1059a.jpg
Potem mijamy parę wiosek, robimy fotki. Pogoda dziś wymarzona na motor podobnie jak i trasa.
INDIE - 1076a.jpg
indie2010 661a.jpg
Dojeżdżamy do jak dobrze pamietam Losar, gdzie znów jest punkt kontralny ostatni w dolinie Spiti. Policjant zaspany spisuje nas do dziennika i możemy jechać. Jedziemy jeszcze chwilę wzdluż rzeki, robimy ostatnie fotki widokowe na doline,a potem odbijamy w lewo wzdłuz bocznego dopływu, w kierunku przełęczy. Droga powoli zaczyna się wznosić. Widać w oddali lodowce.
indie2010 680a.jpg
indie2010 681a.jpg
indie2010 663a.jpg
indie2010 670a.jpg
INDIE - 1135a.jpg
Zaczynamy wspinaczkę na przełęcz.
CDN