Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 29.12.2010, 22:03   #23
felkowski
 
felkowski's Avatar


Zarejestrowany: Apr 2008
Miasto: Warszawka
Posty: 1,485
Motocykl: RD07a
Przebieg: 66666
Galeria: Zdjęcia
felkowski jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 miesiąc 21 godz 47 min 41 s
Domyślnie jazda na etezecie to najlepsza jazda na świecie


Właściwie to od remontu zrobiłem ze sto kilometrów. Potem jeszcze trochę, ale urwała się linka od szybkościomierza. Czyli nie wiem ile jeszcze. Chyba czas na jakieś pierwsze wrażenia. Taki długodystansowy test, jak robią w gazetach. Właściwie to nie wiem co porównywać. Pewnie każdy robi po swojemu, według własnego zdania i upodobania. Potem drukują to w gazetach jako super obiektywne porównania. A my gupie ludzie to czytamy i kręcimy nosami albo z podziwem albo z pogardą. Właściwie to nie bardzo wiem jak odróżnić jedno kręcenie od drugiego. Może mi ktoś podpowie....

Dosiad. 250 w porównaniu do 251 to krążownik. Za to siedzenie w jednej jak i drugiej jest osadzone masakrycznie nisko. Ot taka maszyna dla niziołków z drużyny pierścienia. Na co dzień siedzenie mam dobre piętnaście centymetrów wyżej i gdy siadam na Etke to mam nieustające wrażenie, że zaczepiam kolanami o uszy. Jak mi kto będzie się podśmiewał, że mam plastusiowe, to ja przynajmniej mam alibii. A wy ? Kierownica też jakby trochę wąska. Co w ruchu miejskim może być uznane za zaletę.

Przyspieszenie. Ze startu, to za bardzo nie ma o czym pogadać. Dołu to, to nie ma za trzy grosze. Zwłaszcza jak porównamy z czterosuwem. Ogólnie dostępne najsłabsze czterotaktowe japońce mają przynajmniej ze dwa i pół raza więcej koni. No cóż etezeta ma silnik z pralki. Choć nie wiem czy te współczesne nie mają więcej mocy. Widzieliście jak się rozkręca trójfazowy silnik przełączany do rozruchu na gwiazda trójkąt? Jeśli tak, to wszystko jasne. Jeśli nie to musicie sobie przypomnieć Lokomotywę Tuwima. Najpierw powoli jak żółw ociężale ruszyła maszyna..... Tak jest z etką. Zapinamy jedyne. Puszczamy sprzęgło i właściwie przez chwile nic się nie dzieje. Ruszamy z prędkością hulajnogi. Potem dopiero po kilku chwilach zaczyna ożywać. Metoda na to jest jedna. Oglądaliście wyścigi formuły1. Tak właśnie trzeba startować. Na chwilę przed zapaleniem zielonego wkręcamy silnik na jakieś dwadzieścia tysięcy obrotów i mordujemy tak maszynkę do zapalenia zielonego. Strzelamy ze sprzęgła i o ile nie zastartujemy do pionu to na światłach nie ma mocnych. Jeśli o tym zapomnimy można ścigać się tylko z autobusami. Ale ci zwykle oszukują i ruszają z falstartem.
__________________
felkowski
sikanie z wiatrem to chodzenie na łatwizne
felkowski jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem