Kilka zdjęć wykonanych kamerką GoPro - nie wiem czy chłopaki sie zgadzaja na zamieszczenie swoich zdjęc
moja usmiechnięta facjata
W pierwszy dzien zrobiliśmy ok 500km... Po przejechaniu całego Ring of Kerry i pożegnaniu z Magic'em (ok 21) postanowiliśmy poszukać jakiegoś lokum na noc - a ze wyjazd należał do tych w którym brak konkretów, musieliśmy trochę pobłądzić po mieście aby znaleźć otwarty hostel...
Po ok 30 minutach (może 1h?) udało się znaleźć w miare godne lokum...
Za noc od osoby 15euro - w to wliczone darmowe Wi-Fi (WOW!!

) i śniadanie, a co najlepsze, pokój 2 łóżkowy - dzięki czemu nie było obaw o zostawione w pokoju szpeje...
Po szybkim - ale strasznie relaksującym prysznicu można wkońcu było iść coś zjeść... - (godzina ok. 22) - na mieście znależliśmy take-way i wchłoneliśmy jakieś tam jedzenie - dopiero wtedy zdalem soie sprawe jaki bylem zmęczony - niczym koń po westernie...
Stan w jakim byłem doprowadził do tego, że po jednym piwie (w pubie pod Hostelem) opadlem do reszty z sił...
z rana - sniadanie i w droge... - tu niestety się zawiodlem - bo jako sniadanie byly tosty (z irlandzkiego "waciaka" - blee) z drzemem i płatki kukurydziane z mlekiem -
BRAK MIĘSA!!!