15.09.2011 Przylot - Marakesz
Endurance – jestem pod wrażeniem że Kajman na dystansie 4000 km przyjeżdża z „opóźnieniem „ tylko 45 min. Pierwszy raz spotkałem się z tym że nie mogę bezkarnie zrobić zdjęcia ludziom – na placu w Marakeszu
Fundriver – na placu Jamal El Fna bez zmian – cepelia. Namówiłem Endurance na baranie łby
Monika – jak lubie dzieci tak płacz i kszyk jakie odstawiały w samolocie doprowadzały mnie do szału
Kajman – powinni na naukę jazdy kursantów wysyłyłać do Marakeszu na jazdę koło placu w godzinach wieczornych
16.09.2011 – Marakesz – Demnate - Quarzazat
Endurance – mega widoki, świetny przejazd przez kanion wzdłóż rzeki. W życiu nie przejechałem tylu brodów w ciągu jednego dnia – zważywszy na spięcie spowodowane pierwszym dniem jazdy od 8 miesięcy
Fundriver – przech….o mi się jedzie na nowych Mitasach. Motor fruwa na prawo i lewo. Chwila grozy – uciekam przed pędzącym busem z przeciwka a tylne koło wisi nad przepaścią
Monika – mi to się wszystko podoba bo jestem pierwszy raz na takim wyjeździe
Kajman – standard – ja lece z przyczepą do Quarzazat aby ją tam odstawić – wieczorem trochę się martwie bo chłopaki przyjeźdżają już po zachodzie słońca, ale uśmiechnięte miny po przyjeździe świadczą, że wszystko ok.
17.09.2011 – Quarzazat - Tinghir
Endurance – Strasznie podoba mi się forma „otwartego” hotelu u Petera. Na trasie spoglądam w lusterko a tam nie ma Orła (ci co mają wiedzieć wiedzą o kogo chodzi

). Niesamowite szutrówki po horyzont, gdzie horyzont odcina się czerwienią ziemi i błękitem nieba
Fundriver - w nocy zaj…cie gorąco więc idę spać na taras, nad ranem wracam do samotnego Kajmana. Niespodziewana herbatka na końcu świata, oraz niespodziewany rów. W myślach lecę już przez kierownicę, ale zawieszenie wybiera dołek. Strach ma wielkie oczy i dlatego całuję matkę ziemię, na szczęście bez konsekwencji. Potem orgia slajdów na 3 k m.n.p.m. A na koniec enduro orgazm na dojeździe do wąwozu Dades w kolorach zachodzącego słońca i tęczy
Monika – wychodzę, chcę zrobić zdjęcie a tu jakieś małe brudaski podbiegają do mnie i mnie szarpią – nie wiem o co im chodzi. Dobrze, że Kajman nie gasił silnika bo mogliśmy szybko oddalić się od zagrożenie
Kajman – fajna traska. Szutry, podjazdy pod przełęcz na 3 tyś m. przez zarąbisty wąwóz gdzie raczej nie jeźdzą turyści All inclusiv. Do tego zrobienie nowych odcinków, które chciałem zrobić poprzednim razem
18.09.2011 – Tinghir - Agudal
Endurance – jadę sobie w cudownej okolicy i jest sobie taki lewy zakręt, którego nie pokonuje moja antena od Garmina i mój nadgarstek
Fundriver – dziś jemy dwa omlety- jeden za 40 DH a drugi za 180 DH. Nauka – pytać przed zamówieniem ile kosztuje
Łącznik MH3 rozczarowuje. Część MH1 od łącznika do Agudal jest fantastyczna
Monika – góry w Maroku wyglądają jak rozlewająca się lawa.
Masakra z tymi żebrzącymi dziećmi
Kajman – MH 3 w 1/3 to autostrada dla BMW GS. Jak tak dalej będą w tym tempie wszystkie drogi remontować to za kilka lat nie będzie po co tu jedzić
19.09.2011 – Agudal – dzień hospitalizacji
Endurance – ręka zawinięta przez znachora z jakąś papką wymieszaną z runem. Ma podobno pomóc. Wyprawa do jaskini ukrytej pod skalnym łukiem
Fundriver – mało z nudów nie znoszę jajka. Dobrze że ruszamy do jaskini
Kajman – musimy przeczekać z jeden dzień aby nadgarstek Wojtka nadawał się do jazdy.
20.09.2011 – Agudal - Midelt
Endurance – Jazda z lękami. W ogóle nie czuje motoru, przód ucieka Problemy mentalne wynikające z obawy odnowienia się urazu. Trasa bardzo fajna, trochę zniszczeń dokonanych przez wodę. Na Circus Jaffar Patrol z moją kobietą przechodził na milimetry, więc nie dziwne że podjechaniu na przełęcz musiała wyjść i zapalić papierosa
Fundriver – MH1 od Agudal długo wyasfaltowana i rozczarowuje. Dopiero Circus Jaffar robi się ciekawie, zaczynam czuć blusa i jedzie mi się bardzo dobrze. Traska idzie ostro po zboczu, w wielu miejscach zastanawiam się jak Kajman da radę, ale zawsze wyłania się za zakrętu. Na asfalcie na przedmieściach Midelt na prostej drodze, mokrej po deszczu przy prędkości ok. 40 km/h nagle tylne koło wyprzedza z prawe przednie. Ewakuuje się z motoru, który zalicza solidnego szlifa a ja próbuje na bucie go dogonić. Dźwięk szlifowanego metalu i plastiku łamie moje serce. Strat w ludziach – 0, w sprzęcie znikome. Przy kolacji chcą nas jak zwykle ostrzyc na tajinie, ostro się targujemy i płacimy połowę pierwotnej ceny
Monika – leczy rany psychiczne po dzisiejszym przejeździe
Kajman – no bywało wąsko a do tego na wąskich pułkach trasa pochylona w kierunku przepaści. Kilka zakrętów za wąska dla Patrola – trzeba brać na dwa razy bo tylne koło wisi nad przepaścią. Wieczorem przy kawie w Midelt dowiadujemy się że tydzień temu jacyś Hiszpanie zrolowali się właśnie na tej trasie.
21.09.2011 – Midelt - Merzuga
Endurance – całodniowa jazda po kamieniach wielkości pięści lub większych. Podczas robienia przedniego kapcia dopadła mnie zemsta faraona – a miejsce było idealne do tej czynności – równina po horyzont
Fundriver – spotkanie z pustynią. Upragnione. Hamada wytrzepała mi wszystkie plomby i pojeździł bym jeszcze ale zrobiło się ciemno.
Monika – czuje się jak w piekarniku
Kajman – dotarliśmy do Merzugi. Temperatura faktycznie do niskich nie należy. Chłopaki dotarli po zmroku ale z uśmiechami na twarzy