Ha! pamiętam tę granicę. Jechałam końcem września tą samą trasą przez Albanię, ale w odwrotnym kierunku. Dojeżdżamy z kumpelą do granicy z Czarnogórą, kolejka... ale celnicy (!) machają na nas i pokazują wąskie, boczne przejście między budynkiem a budkami... No to jedziemy... skoro służby każą... przejechałyśmy wolniutko, ale ponieważ nikt od nas nie chciał dokumentów (przynajmniej nie zauważyłyśmy), oddaliłyśmy się z umiarkowaną prędkością zaglądając na wszelki wypadek w lusterka

Bardzo przyjazna granica dla motocyklistów.
A Tirana? Na ten temat można by założyć osobny wątek

Mi najbardziej utkwiło w pamięci oczekiwanie na zmianę świateł - czerwone: stoimy... osobnik z prawego pasa postanawia właśnie zawrócić przez środek skrzyżowania i to właśnie czyni. Stoimy 3 sekundy... auta zaczynają ruszać. Nikt już nie ma cierpliwości, pierwszy rząd pojazdów już w połowie przejścia dla pieszych. Kiedy zapala się zielone, część aut już dawno jest poza skrzyżowaniem

My miałyśmy czelność stać w pierwszym szeregu na czerwonym dłużej, ale od razu Albańczycy zwrócili nam dźwiękowo uwagę, że przesadzamy... Policja na co trzecim skrzyżowaniu niewiele pomaga... Eh, tęsknię...