Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 14.10.2008, 21:12   #75
wieczny
Common Rejli
 
wieczny's Avatar


Zarejestrowany: Mar 2008
Miasto: Warszawa
Posty: 3,716
Motocykl: R650GS Adventure & LC6 750 Adventure
Przebieg: dupa
wieczny jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 miesiąc 3 tygodni 1 dzień 5 godz 39 min 17 s
Domyślnie

Słowem podsumowania:
Miała być Rumunia . Szukaliśmy wiele informacji o Urdelach w necie, tutaj na forumie, na advriderze... Po trafieniu na stronkę Pana Mazby'ego Adam sie zaczął trochę obawiać o możliwości swojego GS'a . Wtedy wrócil pomysł kombinacji alpejskiej. Adam był raz samochodem w Austrii, ja tych gór nie znałem wcale. Czyli ja byłem tabula rasa, a Adam miał jakiś pierwszy akapit wpisany . Kierowanie się innymi wycieczkami w tamte strony nie miało sensu, bo była ich cała masa i wszyscy piali z zachwytu jak to było zajebiście . Z braku lepszej koncepcji pokierowaliśmy się listą najwyższych dróg w Alpach z Wikipedii. Odcinki między nimi wyznaczał Adam, bo miał GPS (Gdzie Podziałem Samochód) i widział gdzie są serpentyny. I tyle.
Lista dróg: http://en.wikipedia.org/wiki/List_of...ds_in_the_Alps
Na prawdę ciężko mi podać top 10, ale niech będzie:
  1. Timmelsjoch
  2. Stelvio Pass (razem z wjazdem do wsi drogą z nachyleniem 40%)
  3. Isola 2000
  4. Col de la Bonette/Restefond (i bunkier )
  5. http://mapy.google.pl/maps?f=d&saddr...54495&t=h&z=13
  6. http://mapy.google.pl/maps?f=d&saddr...30899&t=h&z=12oraz Passo di Giovo pod miejscowością San Leonardo in Passiria
  7. Otztal. W sumie za widoki i wysokość, oraz tunel. Rewelacji winklowych nie ma. No ale nie są potrzebne, jeśli się tam dojedzie Timmelsjochem
  8. Grossglockner - otwarcie naszej włajaży. Z czasem się okazało, ze reszta jest dla mnie równie piękna. Za to w większej części za darmo i o wiele, wiele puściej .
Reszty nie ma sensu wypisywać. Ale tak na prawdę tak ciężko trafić na jakąś dziadowską drogę . Wystarczy wybrać jakąś biegnącą w dolince, lub linią szczytów. Widoki załątwiają resztę. Asfalt w Austrii, Szwajcarii i Francji mieliśmy bez pudła. Włochy były różne.


Ja tego wypadu nie zapomnę długo. Grossglocknera w ulewie i chmurze, a drugiego dnia w pełnym słońcu... Pustego Timmelsjocha tuż po wschodzie słońca... Oblężonej Stelvio Pass... Cięcia winkli w okolicach Passo di Giovo... Widoku z 28xxm npm na Otztal... Wjechania na szczyt alpejski w Isoli 2000... 1000km na raz, z czego ze 700 w deszczu... hmmmm .


W głowie już jest wstępny plan kolejnego wypadu w Alpy.
__________________
BRW 1991
I tak wszyscy skończymy na mineralnym. | Powroty są do dupy. | Trzy furie afrykańskie: pompa, moduł, regulator. Czy jakoś tak... | Pieprzyć owiewki . I stelaże.
NIE SPRZEDAM!

wieczny jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem