Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 06.09.2015, 11:11   #45
Piast


Zarejestrowany: Jul 2010
Miasto: Piastów
Posty: 230
Motocykl: nie mam AT jeszcze
Galeria: Zdjęcia
Piast jest na dystyngowanej drodze
Online: 4 dni 3 godz 28 min 46 s
Domyślnie

9. Victoria Falls - trochę daleko

25 lipca

Zmarnowany jestem i odczuwam brak natchnienia do pisania. Zatem dzisiaj telegraficznie.

Poranne widoczki i startujemy.

P1010627.jpg

P1010630.jpg

P1010653.jpg

P1010666.jpg

Great Zimbabwe Monuments, a inaczej rzecz ujmując tzw. ''Starożytne miasto'' dla hobbystów i fanów Tony Halika może nawet być ok. Określiłbym je, jako ciekawostkę po tej stronie afrykańskiej półkuli. Archeologowie pewnie by nie mieli wiele do roboty, a dla niewielbicieli kamieni strata byłaby mała, gdyby odpuścili sobie to miejsce z listy ''must to see''. Natomiast, jeśli ktoś chciałby wyryć na kamieniu ''Tu byłem i Tony Halik też'' to proszę bardzo. Można przyjeżdżać. My właśnie do tej grupy się zaliczamy. I Tony Halik też. Największą zaletą tego miejsca jest super widok na jezioro Mutirkiwi.

P1010699.jpg

P1010703.jpg

P1010706.jpg

P1010712.jpg

P1010715.jpg

P1010721.jpg

P1010730.jpg

Zapomniałbym. Jeszcze przez eksploracją obiektu zobaczyliśmy nadciągający pojazd: dwa koła, kufry, postać w kasku, niechybnie podróżnik taki, jak my. Yoou Man! Oczywiście seria standardowych pytań i po chwili wszystko stało się jasne. To Ashley z Melbourne. Ot, tak sobie jedzie przez świat na motku. W Namibii był 7 tygodni, potem... 7 tygodni!!! Chyba się jakoś nie śpieszy. Ja żałuję tylko, że nasze drogi w tym momencie musiały się rozejść. Chętnie bym posłuchał jego historii. Nie tym razem niestety. Ale za to ma stronę www.2wheelstravelling.com. Wrócę, poczytam sobie.

P1010697.jpg

P1010774.jpg

P1010776.jpg

Po zejściu z góry przystanęliśmy przy maszynach, żeby jeszcze raz przeliczyć trasę. Do Vic Falls grubo ponad 700 km, a w zasadzie prawie 800. Oj dużo! Chyba nie na dzisiaj. To co mnie powala w Afryce to odległości. Z punktu A, gdzie można coś zobaczyć do punktu B jest przynajmniej 500km. Codziennie trzeba pedałować, aż w pośladkach pojawia się martwica. Jakoś na luzie pewnie pojedziemy i najwyżej jutro pojawimy się na wodospadach.

Oczywiście wokół nas zrobiło się małe zbiegowisko. Czasami jest to męczące, zwłaszcza jak mam inną robotę na głowie. Tym razem było nawet śmiesznie. Szczególnie jak wszyscy chcieli robić sobie z nami zdjęcia. Muszę przyznać, że póki co naród Zimbabwe jest mega przyjazny motocyklistom.

P1010747.jpg

P1010754.jpg

P1010779.jpg

W Bulawayo zrobiliśmy kolejny pit stop. Ja oddałem się obserwacji życia ulicznego z mojej wartowni (a może warowni?) przy motocyklach. Ziggy zaczął organizować ubezpieczenie na motki obejmujące wszystkie kraje, przez które będziemy jechali w Afri. Z Egiptem włącznie. Wykupienie tzw. ''Żółtej karty'' za 20 USD (jak nasza zielona) powoduje, że nie trzeba będzie płacić za ubezpieczenie na każdej granicy. Wąż się cieszy! Ten w kieszeni oczywiście. Załóżmy, że przekraczamy 10 granic. Wszędzie po 20 USD i robi się niezła kwota. Operacja zajęła nam jakieś 2 godziny i była już 15.00, a do Vic Falls jeszcze jakieś 500km. No nic, jakoś będziemy się przemieszczali i za godzinę, czy dwie zdecydujemy o noclegu.

P1010785.jpg

P1010788.jpg

P1010791.jpg

P1010793.jpg

P1010800.jpg

P1010803.jpg

P1010807.jpg

P1010812.jpg

P1010836.jpg

P1010844.jpg

P1010847.jpg

P1010848.jpg

P1010854.jpg

Tak sobie jechaliśmy i jechaliśmy, aż zatrzymaliśmy się w Vic Falls właśnie. Była już 20 i ciemno. Dupa odpada, ale jesteśmy. Afrykańska głupota po raz drugi! 100km jazdy w ciemnościach. Poniosła mnie wizja postawienia nogi w Vic Falls jeszcze dziś. A może raczej, żeby jutro na luzie przejść się nad wodospad. Koniec już z taką jazdą!

Aha...i za dnia jest już ciepło - 26 stopni.

Najechane prawie 800km!

Masvingo - Great Zimbabwe Monument - Victoria Falls
__________________
http://myaforadventure.blogspot.com/
Piast jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem