Bylem na Islandi czerwiec w 2002( calosc na rowerze, okolo 1600 km)
W zeszlym roku ponad 2 miesiace jezdizlem tam swoim busem- w sumie 4x dookola.
Ceny paliwa tutaj
http://www.bensinverd.is/gsmbensin_web.php?language=en
za benzyne wychodzi okolo 7,5 zl
Co do brodow- to jezdzac turystycznie az tak duzo ich nie ma.
jada do Askji droga F905, wracajac F88 sa tylko 3 brody.
Jadac do Landmanalugar z polnocy, F208 jeden brod, tuz przy samym kampingu.
Z kampingowaniem teraz jest lipa, bo od zeszlego roku zaczlei bardzo gonic za dzikie kampingowanie, ludzie prywatni, straznicy parkowi, policja. W kazdym fajnym miejscu jest zakaz biwakowania, a nawet zakaz parkowania na noc ( dotyczy zwlaszcza kamperow i sleaperow)
kampingi kosztuja od 10- 25Euro
Czasami w cenie masz tylko kawalek trawy, gdzie sie mozna rozbic, niezadaszony stolik i kibel ,umywalke z zimna woda.
Mysly kilka razy korzystali z kwater prywatnych- szukanie oczywiscie na booking. Jak padalo, byla syfska pogoda, to zazwyczaj wszytsko budzetowe bylo pozajmowane- d;a nas nie problem bylo jechac w deszczu 50 ,80 km, zeby znalesc tansza kwatere. zazwyczaj wychodzilo po 20-40 euro/osobe.Ale nie raz bralismy cos na 6 osob, spalismy w 8.
Na Islandu znam 5 chatek przetrwania lub owczarni, w ktorych mozna spac. dach nad glowa, nie wieje, prycze, stolik, lawki. jak sie biwakuje w kilka osob i jeszcze gotuje, zazwyczaj szybko w srodku robi sie cieplo.
Najwazniejsze, zeby nie wialo.
Gorace zrodla- w sumie moczylismy sie w 11 roznych goracych zrodlach. zazwyczaj bezplatne lub malo platne ( 2-5 euro). Gorace zrodla sa naprawde rozne- od goracych jaskin, po zagospodarowane miejsca, z przebeiralnia, prysznicem i kiblami, po kapiel w wulkanie.
Droga F35 -najlatwiejszy przejazd przez interior, po srodku drogi gorace zrodla i pole termalne.
Landmanalaugar- tez obowiazkowo trzeba tam byc. Przy kampingu goraca rzeka.
Askja- super okolice, wulkan. Droga juz troche wymagajaca.
Drofa F26- busem nie przejezdzalem, podobno jeszcze bardziej wymagajaca.
Islandia- czy warto- nie ma innego takiego meijsca na ziemi, gdzie mozna pojezdzic po terenie przypominajacym ksiezyc.
Islandia jest zupelnie inna od wszytskiego, co widzialem
Zrobienie posilku, biwakowanie- wszystko jest trudne, przez wiatr, deszcz, pogode.
Po powrocie z Islandi pojechalem do Moldawi, zeby sie najesc, wygrzac, poleniuchowac, nacieszyc kolorami.
Cytat:
Napisał FELIX
Ustalmy ...Islandia jest droga i tyle....
Co do hoteli...nie panikowałbym...można sie przespać w prywatnych domach co mają pokoje...ceny rożnie ale nie ma poniżej 100e...
Podstawa to trafienie z pogodą ...można mieć super i wtedy wszystko pieknie i taniej(namiot) jak leje i jest zimno to jest już szkoła przetrwania..
Nikt wcześniej nie wspomniał o imo postawowych tematach....
*nie ma jazdy poza trasami....spotkaliśmy strażników ktorzy zrobili nam
pogadankę
*benzyna...trzeba ją mieć w nadmiarze...przelot przez interior mocno zawyża
spalanie 
* najtrudniejsza sprawą jest przeprawa przez rzeki(brody)...( był dzień gdzie
przejechaliśmy ponad 15) do tego radzę się dobrze przygotować i na ew.
kłopoty.(woda raz przelała mi się przez bak i siedzenie (a rzeczka wyglądała na spokojną) i dalej już jechałem bez świateł  
* moto nie jest uwzględnione w opisie danej drogi i jej przejezdności
(przyjmuje sie ,że moto to male 4x4)
* po deszczu sprawy przejezdności ..to loteria..
* w przypadku niepewnośći co do stanu rzeki...lepiej poczekać aż pojedzie jakie 4x4....i obserwować poziom wody( raz nas to uratowalo jak chcielismy przekroczyć rzekę która zniosła lc 100 i.. prawie dachował)
* przejechaliśmy ok.4500km z tego 900 po asfalcie i chciałbym tam znowu pojezdzić ...najfajniesze rejony to interior i okolice askji...
* najniebezpieczniejsze (wg.mnie) są na IS szutry...i drogi bite....stan ich jest różny często dosypuja jakiegos lużnego materiału albo jest łata z piachu
a jedzie się po nich ponad 100kmH i człowiek traci czujnośc , jedzie na luzie... a wyjebka jest naprawdę grożna 
* atrakcje turystyczne....wodospady,gezjzer,solfatary....są piękne i warto..niestety tam jest zawsze full ludzi i pierdyliard chinczyków ... 
ale i tak warto...podjechać i spadać...
*wszędzie są Polacy...zawsze głośno Dzień Dobry....i zaraz przychodzi ktoś i pomoże.... 
Jedzcie....widoki są zapierające dech .....naprawdę
|