Jadę sobie jadę... Wieczorek, ciemno, świecące zegary pieszczą oczy. Tnę poprzez biegi trzymając silnik w okolicach 5000rpm. Czyli lajcik. Na światłach staje za mną Merol ML. Zielone, ruszam, widzę, że mnie gniecie, spokojnie dopinam dwójeczkę ale przy 70km/h odkręcam do końca - nie będzie mnie na ogonie gałgan siedział. Trójka, czwórka - widzę te chmurę niespalonego oleju w strudze jego ksenonów - trzyma się za mną, ciśnie. Paka piędziesiąt, wrzucam piątkę. Silnik zaczyna kończyć przyspieszanie, Merol mnie wyprzedza przy 170ciu i dopina chyba do 200. Po chwili zwalnia i daje mi szansę wyprzedzić siebie - lecę paka 70 i nic więcej. Dałem się wyprzedzić. Pewnie miał jakieś fajne V8 pod maską. Spójrzmy prawdzie w oczy - AT to nie ścigacz. Gdybym jechał po szutrówce szanse byłyby może większe...? Myśli kłębią się po głowie... Po cholere w ogóle zacząłem odkręcać. Teraz jestem tym wyprzedzonym. A taki fajny lajtowy wieczorek był... I tak lecę tę pakę 60, patrzę na woltomierz podpięty pod czujnik wentylatora - 11,9V!!
Czy to znaczy, ze mi regler siada? Do 5000rpm ładowanie jest powyżej 13,2V. Potem spada.
__________________
B RW 1991
I tak wszyscy skończymy na mineralnym. | Powroty są do dupy. | Trzy furie afrykańskie: pompa, moduł, regulator. Czy jakoś tak... | Pieprzyć owiewki . I stelaże.
NIE SPRZEDAM!
|