Ja mam wrażenie, że w KTMie trochę się potasowali i ktoś inny teraz odpowiada za projektowanie i testowanie piecy. Polatałem trochę 1290R. Jest duży, ale nie przytłaczający. W trakcie jazdy nie czuć tej masy, jednak jest świadomość, że jedzie się sporym klockiem. Odniosłem wrażenie, że nie jest tak zwartą konstrukcją jak stare LC8. 950/990 to wyciosane z jednej sztaby pociski, tutaj mamy solidną, mocną lokomotywę. Oczywiście i zawias i silnik to klasa na poziomie KTMa, ale odwijając nie doświadcza się tej zerojedynkowości tylko bardzo solidne, bardzo dynamiczne przyspieszenie.
Ja bym go łyknął z chęcią, podoba mi się wizualnie, wrażenia z jazdy również, mimo, że jest wielką cegłą.
NAT w czasie winklowania wydała mi się ciut lżejsza i zwinniejsza, bardziej poręczna. Silnik bardzo przyjemnie pracuje, ale nadal ma coś czego w Hondzie nie mogę przeboleć - ta do bólu liniowość (może poza CB1000R, to jest kurwa dopiero sztosik sprzęt).
Ja bym jednak tych dwóch motocykli nie zestawiał. Wydają mi się trochę z innych półek.
Cytat:
Napisał muszel72
1290 jest bardziej niegrzeczny niż MTS?
|
MTS w wersji Enduro to, moim zdaniem, najlepszy, dający najwięcej frajdy motocykl w tej chwili na rynku dużych turystów. Silnik to trochę zmotana konstrukcja torowa, zawieszenie również wypas. Trochę gorzej niż w 1290R z prześwitem, ale też nie wiem czy oba te sprzęty będą ciorane po krzaczorach, w których ta cecha będzie kluczowa przy zakupie.
Czy bardziej niegrzeczny? Subiektywnie - nie jest. Wywijanie 1260 to jak jazda w transie: więcej, więcej i więcej. Nie chce się zsiadać. Do pionu i jeden i drugi sprzęt pójdzie w moment, ale większą frajdę miałem zapieprzać Multistradą.
Cholernie dużą zagwozdkę bym miał przy wyborze między tymi dwoma.
A i tak na końcu byłby KTM