Cytat:
Napisał Miras Sc
Nooo, Rychu, szacun. Naprawdę, relacja super, a z twoim darem do pisania i budowania dramaturgii - krótko - czekam na książkę. Czytam z wypiekami na twarzy bo ja to chyba nigdy po piochu się nie nauczę jeździć.
A co do twoich dylematów w stylu: "Długo potem myślałem, co ja bym zrobił, gdyby mój przyjaciel znalazł się w takiej sytuacji" to wystawiam Ci najlepszą rekomendację, bo zdecydowanie nie jesteś typem faceta który zostawi kolegę w potrzebie. Miałem okazję się o tym osobiście przekonać.
Czytam i czekam na więcej
|
Jak zwykle wielkie dzięki za duchowe wsparcie w pisaniu. Jest to druga relacja jaką w życiu popełniłem i chyba przejdę na zawodostwo.

Wobec powyższego szukam wyjazdowych sponsorów, żeby było o czym pisać.
Za karę jutro będzie kolejny dzień z filmem.
Miras
Nauka jazdy po piasku wymaga trochę czasu i potu, ale do ogarnięcia. Jednak nigdy nie będzie to łatwe, nawet mając doświadczenie. Plus ten, że gleby są mniej bolesne w porównaniu do innych nawierzchni.
Co do zostawiania kolegów to mam zasadę, że jak komuś proponuję wspólny wyjazd, to czuję się za niego odpowiedzialny i w razie W zapewnie mu swoją opiekę lub czyjąś, ale nigdy nie zostawię samemu sobie.
Nasze drogi trochę się rozeszły, bo przynoszę Ci dużego pecha. Każdy wspólny wyjazd zawsze coś, a to złamanie, a to inne kontuzje kończące wycieczkę.