W stronę morza.
Do Kairuan widoki są już tylko kamieniste hamady i sporo pasm górskich we wszystkich odcieniach brązu.
Krajobraz też zawiera już elementy rolnicze i nie da się już jechać na azymut .
W końcu docieramy do morza ,mamy plan jechać sobie plażą ile się da...i tak robimy.
Znowu niby prosta rzecz a le nie do końca bo pojawiają się kanały które nie da się ominąć trzeba jechać wzdłuż niego do przesmyku(mostku) i z powrotem do morza.
W pewnym momencie wjechaliśmy w gruby dywan wodorostów który staje się coraz grubszy i grubszy i nie da się jechać (poza ty mam wrażenie że to już jest nawierzchnia pływająca zaczyna wychodzić pod kołami woda więc zawracamy ze zgrozą).Przedzieramy się przez piaszczyste ścieżki wśród szuwarów co chwile natrafiając na wyrzuconą przez morze łódkę.
Przy samej plaży facet ma daczę i zaprasza nas na nocleg....nawet to nam pasuje...zostajemy.
20200227_123733.jpg
20200227_123739.jpg
20200227_154519.jpg
20200227_154547.jpg
20200227_154705.jpg
20200227_162618.jpg
20200227_164633.jpg
20200227_164741.jpg
20200227_162522.jpg
20200227_154324.jpg