Cytat:
Napisał Baza
Nie pamietam czy w wątku była odpowiedź na moje pytanie...
Jest sens żeby dorosły facet 186cm 100kg pchał się w 125 czy tylko 250+?
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
|
Hm... pozwolę sobie napisać, albowiem popełniłem ten błąd i zamiast zacząć od 125 kupiłem od razu 300 w 2T (bo akurat była do wzięcia z dobrych rąk). I prawda jest taka, że przez pierwsze pół roku się go po prostu bałem. Wiele ćwiczeń wykonywałem z dużą rezerwą, wiedząc po prostu, że to wredne cholerstwo wyjeżdża spod dupy w ułamku sekundy a ręce urywa przy samych łopatkach.
Zatem odpowiadając na Twoje pytanie - tak, to ma znaczenie jeśli zamierzasz zrobić coś więcej niż jazda po mniej lub bardziej urozmaiconym terenie w ramach wycieczek po okolicy. Do wycieczek spoko. Jeśli jednak chcesz iść w grubsze sprawy - dwugaz, splat, slow wheelie, precyzyjna i bardzo powolna jazda między przeszkodami itd - słowem, chcesz technik trialowej - to duża pojemność po prostu przeszkadza w nauce. Zamiast ćwiczyć myślisz tylko jak go nie wk..wić zbyt nerwowym prawym nadgarstkiem i efekt jest taki, że uczysz się 3 razy wolniej zamiast podejmować ryzyko i robić progres. Ja przynajmniej mam takie spostrzeżenia (jeździłem na 3 różnych pojemnościach).
Teraz jest lepiej, on mnie polubił, ja go też - ale nadal cykam się odkręcić tam gdzie powinno się odkręcić, bo mózg ma kaganiec. Gdybym miał teraz wybierać - wolałbym 125 do katowania w kamieniołomie do kicania po kamieniach (czego nie umiem). Podjazdy mnie nie jarają, więc się nie wypowiadam. Ale trialem wjeżdża się w większość miejsc techniką a nie mocą silnika, ciągle szukając trakcji, często nie mając nawet miejsca na rozpęd.
Niestety 125 jest bardzo mało na rynku. Wszyscy katują 250, 300, bo tylko takie pojemności są "męskie". Nie mówię o zawodnikach - to osobna liga. Czasem mnie ludzie przypadkowi pytają - "Panie, ile to ma?" "300? To maleństwo, ledwo jedzie przecież, ja mam ponad litra.". Przestałem już reagować, kiwam głową i tyle.
Miłego, trzymam kciuki za zakup fajnego sprzęta.
M.