Wczoraj brałem udział w kaszubskim klonie WiRu. Skromniejsza wersja - WiR-ek. Owszem busem przytargałem sprzęt ale jeździłem bez kasku.
Bez uzurpacji. Namaszczenie posiadam.
P.S.
W rodzinie przybył kolejny, pełnoprawny mistrz. Mistrz rodzaju żeńskiego. Ippon - wazari - ippon. Rodzaj męski tym razem musiał się zadowolić najniższym miejscem na podium.
Dziadek w niebie siódmym.
__________________
Jam nie Babinicz...
|