|
![]() |
#28 |
![]() Zarejestrowany: Jan 2017
Miasto: Warszawa
Posty: 374
Motocykl: Tenere 700
![]() Online: 1 miesiąc 1 tydzień 2 dni 12 godz 26 min 37 s
|
![]()
22 lipca.
Objeżdżamy Istambuł obwodnicą. W okolicy muszą być jakieś przetwórnie, bądź przepompownie ropy, bo strasznie śmierdzi. 313.jpg 314.jpg Przekraczamy Bosfor. 315.jpg 316.jpg Mijamy Edirne i wjeżdżamy do Bułgarii. Wydawałoby się, że otaczająca nas rzeczywistość powinna być bardziej uporządkowana – w końcu wjechaliśmy do kraju Unii Europejskiej, zaś wrażenia są dokładnie odwrotne. Do tego pogoda także ma zamiar się zepsuć. 317.jpg 318.jpg Powoli mijany krajobraz zaczyna robić się bardziej swojski ![]() 319.jpg Tylko pola słoneczników wskazują, że jednak nadal jesteśmy na wakacjach, a do domu jeszcze trochę kilometrów zostało. 320.jpg Ale folklor jest ![]() 321.jpg Wieczór w Serbii okazał się bardzo malowniczy. 322.jpg Droga w Serbii idzie szybko. Jedziemy oczywiście autostradą wiodącą przez cały kraj. Obecnie jest to nowa droga o niezbyt dużym natężeniu ruchu. Pamiętamy, gdy 10 czy 11 lat temu jechaliśmy tą drogą – była to „ekspresówka” o jednej jedni i szerokich, asfaltowych poboczach, na które zjeżdżało się, gdy ktoś chciał nas wyprzedzić. Jednak – z nieznanych nam przyczyn – nagle znaki kierują na objazd i zjeżdżamy z autostrady na zwykła drogę. Prędkość zdecydowanie spada, ale jest za to urokliwie. W ten sposób pokonujemy kilkadziesiąt kilometrów. 323.jpg Po powrocie na autostradę spotykamy „polski” akcent ![]() 324.jpg Nawijanie kilometrów ma to do siebie, że nie jest zbyt absorbujące, stąd mamy miejsce na rozmyślania. Mnie chodzi po głowie pomysł zmiany motocykla, o czym – jak się okazuje – także myśli Ania. Rozmawiamy o tym i zaczynamy nie tylko dopuszczać do siebie taką myśl, lecz rozważać plusy i minusy takiego rozwiązania. Harley zaś zachowuje się poprawnie. Jazda z prędkościami autostradowymi także nie ujawniła żadnych niepokojących objawów. Od wyjazdu z Diyarbakir pokonaliśmy ponad 2,5 tysiąca kilometrów. Myślę sobie: skoro przy takim dystansie nic się nie dzieje, to dalej także że nie będzie się działo. Chodzi mi głównie o skrzywienie ramy bądź wahacza. Szczęśliwie w samochód przed nami nie uderzyliśmy kołem przednim, lecz lampą, lightbarem błotnikiem i podłogą, zaś z tyłu uderzenie przejęły: błotnik, stelaże kufrów i relingi. Wobec tego zapada decyzja, że do naprawy nie będzie konieczne uruchamianie ubezpieczenia auto-casco, lecz wykonam ją za swoje środki. Ma to dla nas w tym momencie takie znaczenie, że pozostałe 2-3 dni urlopu możemy poświęcić na posiedzenie na węgierskich basenach termalnych. Wobec tego zadekowaliśmy się w miasteczku Gyula w pobliżu granicy. Kwatera trafiła nam się co najwyżej „średnia”, ale na 2 dni wystarczająca. Moja noga także wyglądała lepiej – nie było prawie już opuchlizny, zostały tylko kolorki. 325.jpg Odsapnęliśmy trochę i w sobotę 26 lipca udaliśmy się w ostatni etap naszej podróży. Na Słowacji znowu przejeżdżaliśmy obok malowniczych ruin zameczku, do których już tyle razy obiecywaliśmy sobie wejść. Tym razem również się nie udało… 326.jpg Chcesz rozśmieszyć Boga? Powiedz mu o swoich planach. Nasza wycieczka dała nam jasno do zrozumienia, jak niewiele nieraz zależy od nas. Nawet samo pisanie relacji z niej nie było do końca moją decyzją: siedziałem na kwarantannie i tylko dzięki temu udało mi się uporządkować notatki i nagrania Ani oraz zdjęcia. Bez tego nic bym nie napisał! Początkowo zastanawiałem się czy jestem fair w stosunku do Was - czytających nadając relacji tytuł: „Iran 2019”, zamiast „niedoszły” czy „nieudany” Iran. Doszedłem jednak do wniosku, że dzięki temu będziecie mogli trochę wejść w nasze buty, łatwiej zrozumieć gorycz zawodu, jaki był naszym udziałem z racji nie wpuszczenia nas do tego pięknego kraju. A zasadniczo był on bardziej moim udziałem. Ania łatwiej przełknęła gorzką pigułkę i cieszyła się podróżą po wschodniej Turcji. Ja natomiast nie umiałem. Kilka dni musiało minąć, żebym zaczął w pełni czerpać z naszej podróży. Ale wtedy znów los zadecydował za nas ![]() A dlaczego ostatnia podróż Harleya? Otóż w drodze powrotnej zapadła decyzja o zmianie motocykla. Dla H-D dostępne są tylko drogi asfaltowe i to tylko te dobrej jakości. Zaś świat (zwłaszcza ten który nas zaczyna interesować) to także gruntówki. Z bólem serca, ale trzeba znaleźć inny sprzęt. Taki, którym będzie dało się pojechać choćby do Mauretanii, na jedwabny szlak czyli do Stanów, czy nawet w co bardziej malownicze zakątki Gruzji. Dzięki niemu, mamy nadzieję otworzą się dla nas takie kierunki jak wschód (Ukraina, Rosja), który – z racji asfaltów słabszej jakości – dotychczas był dla nas zamknięty. Żegnaj Harleyu! To było piękne wspólne 20 lat! |
![]() |
![]() |
Narzędzia wątku | |
Wygląd | |
|
|
![]() |
||||
Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
Iran 2019 | rumpel | Trochę dalej | 154 | 05.11.2023 23:03 |
Ostatnia taka podróż, czyli zima w Andaluzji [marzec 2020] | jagna | Trochę dalej | 61 | 22.12.2021 12:11 |
Kirgistany czyli podróż puszką za motkami. [sierpień 2019] | Emek | Trochę dalej | 68 | 12.11.2019 23:07 |
Coś na deszcz czyli mała, długa podroż z Krakowa nad morze | Dunia | Kwestie różne, ale podróżne. | 12 | 15.05.2013 06:19 |
Zobaczyć Iran - czyli 4 dni w Armenii. [Czerwiec 2012] | majek | Trochę dalej | 104 | 26.02.2013 14:33 |