21.07.2012, 19:38 | #91 | |
Cytat:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ruhnama Jak dzisiaj to wygląda? Podejrzewam że niewiele się zmieniło. |
||
22.07.2012, 03:09 | #92 |
Zarejestrowany: Apr 2009
Miasto: Wrocław / Grenoble
Posty: 1,188
Motocykl: RD07a
Przebieg: ~60kkm
Galeria: Zdjęcia
Online: 1 miesiąc 2 tygodni 9 godz 45 min 18 s
|
A jakże - Nursułtan też "pisze" książki: autobiografie i liczne książki o historii Kazachstanu..
__________________
Jeśli coś warte jest zrobienia, warto to zrobić, choćby źle. Gilbert K. Chesterton Ostatnio edytowane przez JARU : 22.07.2012 o 15:07 |
22.07.2012, 18:13 | #93 |
Zarejestrowany: Apr 2009
Miasto: Wrocław / Grenoble
Posty: 1,188
Motocykl: RD07a
Przebieg: ~60kkm
Galeria: Zdjęcia
Online: 1 miesiąc 2 tygodni 9 godz 45 min 18 s
|
bryka
3dni spędziłem z Danielem w Pietropawłowsku - tym samym pierwszy raz w życiu moja stopa stanęła na Syberii. Nie udało się poczuć smaku z wypraw forumowych kolegów, ale mam nadzieję, że to tylko początek..
Odwiedziłem "dom drużby", pokazową szkołę, w której znajdują się gabinety wielu narodowości - wśród nich polski. Oglądając stroje narodowe odniosłem wrażenie, że Polska tradycja jest bardziej pielęgnowana w Kazachstanie niż w Polsce.. Ostatnie dni w Kazachstanie mam spędzić znów w Almaty, jadąc pociągiem obawiam się czym zajmę swój czas i gdzie będę spać w tym wielkim mieście.. Już w Astanie próbowałem wypożyczyć samochód żeby dojechać nim do Almaty - nie udało się, autami z Kazaskich wypożyczalni można poruszać się tylko w miastach i ich najbliższym otoczeniu. W międzyczasie znalazłem wypożyczalnie w Almacie i tam kieruje się prosto ze stacji kolejowej. Na stronie oglądałem małe samochody tak żeby nie płacić zbyt wiele. Niestety na miejscu okazuje się, że wszystko oprócz najdroższego samochodu zostało wypożyczone.. Szybkie przeliczenie kosztów i desperacja pozwalają podjąć decyzję - biorę! Pani spisuje moje dane i pyta, w którym hotelu w Almaty zamierzam nocować (co?! Nie po to płacę za tego mastodonta żeby płacić za hotel!) - oczywiście miłej Pani odpowiadam grzecznie, że jeszcze nie wiem.. Schodzimy na dół i dostaje kluczyki do mojego nowego domu. Boję się bo Pani opowiada mi w jakim stanie auto musi do nich wrócić używając słów "sztraf to sztraf tamto..". Czy nie można mówić dopłata zamiast kara?! Przecież ja jestem na wakacjach a nie we więzieniu.. Z sercem na ramieniu wyjeżdżam z parkingu. Jak się wydostać z miasta? Ano jadąc przed siebie - w końcu kiedyś musi się skończyć.. Po godzinie wyjechałem na główną drogę prowadzącą do Biszkeku.. Zjechałem z głównej drogi - do mojego celu zostało już tylko 50km po stepie. Po drodze wpadam w stado szarańczy, cały przód pokrywa teraz warstwa ogromnych pasikoników. Dojeżdżam na miejsce, zatrzymuje auto po środku stepu. Strażnika już nie ma, zatrzymuje samochód przy stróżówce, zabieram aparat i po znakach kieruję się w stronę petroglifów. Bardzo możliwe, że gdybym zwiedzał to miejsce z przewodnikiem, zobaczyłbym o wiele ładniejsze rysunki. Mimo to spacerując odnajduje rysunki porozrzucane po licznych skalistych wzgórzach. Spaceruję patrząc pod nogi - mając w pamięci liczne znaki ostrzegające o wężach. Ile takich skarbów po środku stepu nadal czeka nad odkrycie? Głodnieję, czas na kolację dlatego powoli wracam do mojego domu na kołach.
__________________
Jeśli coś warte jest zrobienia, warto to zrobić, choćby źle. Gilbert K. Chesterton Ostatnio edytowane przez JARU : 26.10.2012 o 14:38 |
22.07.2012, 21:56 | #94 |
poka tą łade
|
|
22.07.2012, 23:54 | #96 |
Zarejestrowany: Apr 2009
Miasto: Wrocław / Grenoble
Posty: 1,188
Motocykl: RD07a
Przebieg: ~60kkm
Galeria: Zdjęcia
Online: 1 miesiąc 2 tygodni 9 godz 45 min 18 s
|
Panowie wszystko w swoim czasie
Wracam do łady, jest fajnie. Zawsze najbardziej podobają mi się chwile przed zachodem Słońca. Kolory są piękne, wkoło panuje cisza.. Jestem zupełnie sam i myślami biegnę do mojej rodziny.. W tle moich rozmyślań i podmuchów rozpędzonego na stepie wiatru forumowa kuchenka działa cuda z chińskimi zupkami: Z nikąd pojawia się Kazach na koniu, podjeżdża do mnie, podaje dłoń nie wymawiając ani słowa i odjeżdża w stronę stada koni - nie jestem sam. Kazach znika tak szybko jak się pojawił. Towarzystwa przez chwilę dotrzymuje mi spacerujący po drugiej stronie drogi osioł.. Zgodnie ze wskazówkami doświadczonych globtroterów zawsze należy się rozbijać daleko od drogi, najlepiej w krzakach, ale czy to ma sens w stepie Chyba nie, dlatego staje tuż obok drogi. Jestem człowiekiem bojaźliwym dlatego auto parkuję tak, żebym w razie potrzeby mógł szybko odjechać. Przed zachodem słońca podjeżdża samochód. Kierowca wysiada i pyta się mnie o której przyjechałem. Szukają trójki ludzi, którym w stepie popsuł się samochód. Nie mogąc naprawić samochodu ludzie ruszyli na piechotę, do domów jeszcze nie doszli..
__________________
Jeśli coś warte jest zrobienia, warto to zrobić, choćby źle. Gilbert K. Chesterton |
23.07.2012, 21:43 | #97 |
Zarejestrowany: Apr 2009
Miasto: Wrocław / Grenoble
Posty: 1,188
Motocykl: RD07a
Przebieg: ~60kkm
Galeria: Zdjęcia
Online: 1 miesiąc 2 tygodni 9 godz 45 min 18 s
|
historia pewnego osła
Zapada zmierzch, długo kręcę się na rozłożonym fotelu nie mogąc zasnąć.
Dalej nie mam zdjęć: Około 23 budzi mnie światło reflektorów starego Mercedesa, który zatrzymał się tuż przed maską mojej łady. Kierowca wysiada i podchodzi do mojego okna, opuszczam szybę a on pyta się mnie co tu robię.. Zaspokaja swoją ciekawość po czym (ku mojej uldze) wsiada do auta i odjeżdża. Nie zajechał daleko, zastanawiam się co się dzieje, po chwili otwiera drzwi i świeci latarką w tył samochodu. Ja w tym czasie już widzę o co chodzi - guma.. Facet wysiada i zaczyna sypać wiązankami "bladź to, bladź tamto.." Nagle z auta wysypuje się czwórka młodych dzieci, w wieku 4-10 lat.. Podchodzi do mnie i gestami pokazuje czy mam lewarek - no mam. Koleś jest wyraźnie zdenerwowany, odkręca koło, wyciąga lewarek(! o co kaman?! czyżby chodziło o pompke? No to mamy problem..) i zaczyna podnosić auto. Włos mi się na głowie jeży kiedy widzę, że Mercedes się cały buja i powoli rusza do przodu. W wyobraźni już widze jak w towarzystwie tej gromadki podnosimy auto z ziemi.. Na szczęście Kazach opanowuje sytuacje, dzieci latają jak poparzone wzdłuż drogi szukając kamieni do podłożenia pod koła. Podkładają nie z tej strony, w tym czasie Kazach już wachluje lewarkiem.. Podchodzę i pomagam unieruchomić auto. Powoli tłumaczę mu, że jednak nie mam pompki i pytam czemu nie użyje zapasu. Zapas "bladź" taki sam! No to nieźle, szybkim rzutem oka oceniam stan opon i przestaję się dziwić dlaczego w Kazachstanie ludzie tak często łapią kapcie. Opony są zdarte wręcz do zbrojenia. Jedna ma większą (konkretną) dziurę, dlatego Kazach zabiera się za wulkanizację tej, która jest w lepszym stanie. Grzebie w swoim wiaderku nie mogąc znaleźć jakiegoś narzędzia, wkur.. się i wyrzuca wszystko na asfalt. Podnosi wzrok i pyta się mnie czy nie mógłbym pojechać do najbliższej wioski po pompkę. (już to widzę, prawie północ a tu staje w progu turysta, który nawet nie potrafi wytłumaczyć o co mu chodzi.. Co byście zrobili?) Odpowiadam, że u mnie płochy ruski i że sam to nie pojadę. Nie ma sprawy! Wsadza mi do auta dwójkę swoich synów i tym sposobem jest północ, a ja i dzieci, których nie znam popierdalamy po stepie w poszukiwaniu pompki samochodowej.. Dzieci są podekscytowane jazdą moją ładą, włączam muzyczkę, żeby rozluźnić atmosferę. Podjeżdżamy pod domy, dzieci wyskakują z auta powtarzając mi kilka razy, że za chwilę wrócą i żeby nie odjeżdżać bez nich. Po chwili wraca ten sam chłopak, za to ze swoją starszą siostrą, która zabiera się z nami. W międzyczasie Kazach kończy łatanie koła, pompujemy je na zmianę. Powoli opada z niego złość, domyślam się że gdyby nie ja czekał by na pompkę jakieś 1.5godziny.. Rozdaje im moje pocztówki z Wrocławia, cieszą się i bardzo dziękują za pomoc. Kazach - Kamil, przedstawia mi się i opowiada, że za dnia pracuje jako strażnik w parku petroglifów. Zaprasza mnie na noc do swojego domu, ale odmawiam (do dzisiaj nie mogę sobie wybaczyć przegapionej okazji!) Odjeżdżając, wyjaśnia mi co robią o tej porze na stepie. Pyta mnie czy czasem nie widziałem spacerującego osła! Okazuje się, że osioł, którego widziałem 4godziny temu zaginął i cała rodzinka ruszyła na poszukiwania. Po mojej relacji o spacerującym ośle Kamil rzuca kolejną "bladzią" i kwituje, że zaczną go szukać jutro rano. Wesoła rodzinka odjeżdża, a ja wracam do swojej maszyny. .
__________________
Jeśli coś warte jest zrobienia, warto to zrobić, choćby źle. Gilbert K. Chesterton Ostatnio edytowane przez JARU : 23.07.2012 o 23:27 |
23.07.2012, 22:21 | #98 |
|
|
23.07.2012, 23:02 | #99 |
Zarejestrowany: Apr 2010
Miasto: Otwock k. Warszawy / Ostrołęka / Toruń
Posty: 177
Motocykl: RD07a
Online: 1 tydzień 2 dni 4 godz 40 min 6 s
|
Rewelacja
I klasa JARU, Ty medal powinieneś dostać, za wiele rzeczy, za odwagę, za pomoc rodzienie od osła... ... ale potrafisz trzymać ludzi w napięciu; nawet nie masz pojęcia, ile osób co dzień teraz będzie zaglądać i czytać Twoją relację, że by tą ŁADĘ zobaczyć. Ja osobiście obstawiam, że to coś innego (też czekam na zdjecia, ale i czytam) |
23.07.2012, 23:26 | #100 | |
Zarejestrowany: Apr 2009
Miasto: Wrocław / Grenoble
Posty: 1,188
Motocykl: RD07a
Przebieg: ~60kkm
Galeria: Zdjęcia
Online: 1 miesiąc 2 tygodni 9 godz 45 min 18 s
|
Cytat:
Relacja powoli zmierza do końca, widzę Misza, że va bank grasz obstawiając, że samochód to nie łada Plan zakładał kupienie starego gruchota w Kazachstanie, ale mi się to nie udało.. Wypożyczenie to łatwa sprawa dlatego nie ma się czym chwalić.
__________________
Jeśli coś warte jest zrobienia, warto to zrobić, choćby źle. Gilbert K. Chesterton |
|
|
|
Podobne wątki | ||||
Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
Rodopy offem. Długa relacja z krótkiego wypadu. [Czerwiec, 2012] | Louis | Trochę dalej | 60 | 24.08.2014 15:22 |
Zobaczyć Iran - czyli 4 dni w Armenii. [Czerwiec 2012] | majek | Trochę dalej | 104 | 26.02.2013 15:33 |
Gryf Party 22-24 czerwiec 2012 | KML | Imprezy forum AT i zloty ogólne | 21 | 28.06.2012 23:02 |
IV Weekend z koniem w tle - 16-17 czerwiec 2012 | Cynciu | Imprezy forum AT i zloty ogólne | 76 | 21.06.2012 19:19 |
Kawkaz - czerwiec/lipiec 2012 | Sub | Przygotowania do wyjazdów | 17 | 22.05.2012 10:29 |