16.01.2019, 08:02 | #191 |
A propos wątków osobistych, to kto kogo w końcu udobruchał?
Były kwiaty i kolacja przy świcach? ..... ile razy miałem ochotę zostawić żonkę gdzieś daleko od domu ..... albo ona mnie Asia tak wygląda docieranie małżeńskie. |
|
20.01.2019, 22:40 | #192 |
Asia
Zarejestrowany: Feb 2012
Miasto: Złotoryja/ Wrocław
Posty: 2,290
Motocykl: XL750, CRF300RALLY
Galeria: Zdjęcia
Online: 3 miesiące 3 tygodni 6 dni 4 godz 17 min 29 s
|
Sobota 19.08.19
Jest 19 sierpnia, pierwsza rocznica naszego ślubu a my budzimy się rano razem ale osobno. Noc była chłodna a ja zbyt uparta by się przytulić do męża. On zresztą to samo W ciszy rozkładaliśmy namiot dnia poprzedniego, w ciszy go składaliśmy. Miałam się rozdzielić i pojechać samotnie ale Bartek stwierdził, że nie pozwoli bym jechała sama. On się odłączy. Automatycznie powiedziałam, że w żadnym wypadku, nie może jechać sam więc jakoś tak wyszło, że rano po ogarnięciu obozu ruszyliśmy razem. Jedno bało się o drugie. Po niedługiej chwili kłótnia z poprzedniego dnia rozeszła się po kościach. Chyba po prostu każde z nas wiedziało, że nie tak powinna wyglądać nasza rocznica i zaczęliśmy ratować to co się popsuło. Tak w ogóle to nie lubię jeździć motocyklem samotnie, więc teraz po dłuższym zastanowieniu nie wiem jak mogłam wymyślić, że pojadę sama. Wiem, że bym sobie poradziła. Jakoś, ale bym dała radę. Wiem też, że przyjemność z jazdy czerpię tylko wtedy gdy mogę ją z kimś dzielić. Cieszę się, że jednak udało się dogadać i pojechać dalej razem z mężem. Na drodze spotykamy parę rowerzystów z Polski. Historia z nimi jest taka, że Bartek podjechał z nimi porozmawiać. Chwila gadki po angielsku a potem padło pytanie skąd jesteście. No i się okazało, że to rodacy. Pamiątkowa fotka i lecimy na granicę z Tadżykistanem. Na pierwszej tadżyckiej przełęczy Trampek już lekko osłabiony ale parł dzielnie pod górę. Wyprzedził nawet Holendrów na V-stromach. Chwila na fotki pod pomnikiem i już zaraz będziemy na granicy. Na przejściu musimy trochę poczekać aż nas wpuszczą za szlaban. W między czasie poznajemy kilka zagranicznych kierowników z transportu Sambora. Ucinamy sobie małą pogawędkę. Za szlabanem entuzjazm nam nieco zmalał. Tu ten dollars tam ten dollars i zebrała się ładna sumka. Nieco oburzeni próbowaliśmy negocjować warunki ale Tadżycy było nieugięci. Wjechaliśmy do kraju trochę zniesmaczeni ale widok pamirskich szczytów i turkusowego jeziora Karakul od razu poprawił nam humory. Postanawiamy wstąpić nad wodę bo poprzedniego dnia nie mieliśmy okazji się umyć czy wyprać. Gdy już byliśmy gotowi do kąpieli w niezbyt ciepłym jeziorze nagle podjechał bus z francuskimi turystami. Byliśmy dla nich nie lada atrakcja gdy zastali nas w trakcie kąpieli. Ukradkiem widziałam jak kamerują i robią fotki. Odświeżeni ruszyliśmy w dalsza drogę. Oczywiście będąc w mieście nikt nie pomyślał o poszukaniu paliwa a stacji do tej pory nie było i jak zdążyłam się domyśleć po tym co miałam przed oczami to tak szybko jej nie zobaczymy. Tak więc bezmyślnie ruszyliśmy przed siebie. Ja chyba po prostu nie do końca byłam świadoma, że to już tu naprawdę kończą się wygody cywilizacji. Marcin coś zostawał mocno w tyle więc zatrzymaliśmy się po jakimś czasie by na niego zaczekać. Gdy dojechał stwierdził, że będzie oszczędzał paliwo. Rzeczywiście Marcina Trampek miał największe spalanie. Marek zaś jechał bez pompy. Ja też ostatnie 5 litrów wlałam do baku. Rzuciłam hasło aby Ci z większym zapasem paliwa jechali z tyłu by w razie w wspomóc się wzajemnie. Na nic się zdała moja prośba. Łukasz pognał do przodu zostawiając wszystkich w tyle. Po jakimś czasie Marcin znowu zaczął nam niknąć w lusterkach. Czekaliśmy chwile pod tablicą z nazwą przełęczy bo pewnie jedzie oszczędnie. Ja postanowiłam ruszyć, wyczuwałam, że będzie problem z wjechaniem na Ak Bajtał. Miałam racje już po 50 metrach Trampek potrzebował pomocy w postaci odpychania się od ziemi. Kiepsko mi to szło ponieważ moje kolano wciąż pobolewało i mogłam odpychać się tylko jedną nogą. Bartek z Markiem widząc, że Trampek nie jest w stanie wjechać samodzielnie zadecydowali, że będą go holować. I tak toczyliśmy się pod górę. Gdy mijaliśmy gościa na rowerze ten nagle krzyknął ,, pomóc Wam?â Zaczęłam się martwić co z Marcinem. W ferworze walki z moim motocyklem nie poczekaliśmy na niego. Wrócić nie było szans bo paliwo się kończy. Marek jechał bez pompy, ja już dawno wlałam swój zapas i liczyłam na pomoc Bartka gdy mi braknie a Łukasz z największą ilością paliwa zniknął już dawno. Myśleliśmy, że na przełęczy na nas poczeka i tam pogadamy co z Marcinem bo generalnie sytuacja jest trudna, nie ma go już długo i najwyraźniej sam tu już nie wjedzie. Najlepiej by było gdyby Łukasz wrócił po swojego kolegę bo z zapasem paliwa ma największe szanse by go ewentualnie podholować do nas. Minęliśmy przełęcz a Łukasza nie było. Spotkaliśmy go dopiero po dobrych kilkunastu a może kilkudziesięciu kilometrach. Czekał na nas przy drodze. Nie zatrzymywaliśmy się. Jechaliśmy bo było lekko z górki. I tak mi albo Markowi niebawem braknie paliwa. Do Murgabu nie dojedziemy na bank. Nagle na horyzoncie pojawiły się trzy busiki stojące na poboczu. Zapaliła nam się iskierka nadziei. Udało się do nich podjechać. Bartek od razu zagadał czy nie mają przypadkiem odstąpić nieco paliwa. Jeden z chłopaków po szybkiej konsultacji ze swoją ekipą szybko wskoczył na dach i ściągnął 20 litrowy kanister. Podarowali nam tą benzynę praktycznie za półdarmo. Fantastyczne uczucie jak gdzieś na końcu świata ktoś Ci pomaga. Uradowani pognaliśmy w stronę Murgabu. Dzień się powoli ma ku końcowi. Jedziemy pomiędzy wysokimi górami, słońce już dawno pochowało się za szczytami. Po dojechaniu do miasteczka chwilę szukaliśmy noclegu. Nie było to jakieś problematyczne bo co rusz były tablice z nazwą guesthouse. Był też Hotel Pamir a pod nim stało kilka motocykli. Zdecydowaliśmy się jednak zanocować w głębi miasteczka. W tym samym miejscu nocowała też jedna ekipa rajdu Mongol Rally. Jeśli nie słyszeliście o tym rajdzie to kilka zdań o co chodzi: - rajd zaczyna się w Europie a kończy w Ułan Ude - pojazdy nie mogą mieć większego silnika jak 1000cm3 - ekipy muszą zebrać po 1000 funtów na cele charytatywne. Po rozpakowaniu zrobiliśmy sobie mały spacerek do sklepu, który był całkiem fajnie wyposażony. Nakupowaliśmy sobie trochę przysmaków, których nam brakowało z piwem na czele Później czekała na nas pyszna kolacja, gorąca woda do kąpieli i pościelone legowiska. Oczywiście temat Marcina nie został zapomniany. Łukasz próbował się z nim kontaktować smsowo by ustalić jakiś plan działania. Przejechane 210 km
__________________
https://www.facebook.com/zaczekajnamotorze https://www.instagram.com/asia_moto/ XL750 + crf300rally Ostatnio edytowane przez zaczekaj : 20.01.2019 o 22:45 |
20.01.2019, 23:58 | #193 |
To,że jedno się boi o drugie to fakt,widziałem to wczoraj w oczach Bartka.
Aśka,Samuraj to chyba obsługa rajdu ? ma 1300ccm
__________________
Stary nick: Raviking GSM 505044743 Żądam przywrócenia formuły "starego" Forum AfricaTwin...... |
|
21.01.2019, 00:09 | #195 |
Zarejestrowany: Nov 2012
Miasto: Ze wsi jestem w ZMY
Posty: 2,745
Motocykl: Hunter Cub
Online: 7 miesiące 2 dni 20 godz 50 min 12 s
|
Aśka piękna podróż na rocznicę...fajnie opisujesz kobiecy punkt widzenia w tym męskim świecie...
Kilka dni temu byłem na herbatce u męża mojej kuzynki. Jakże szczere były jego słowa: O rozwodzie jeszcze nie myślałem...o morderstwie już kilka razy |
21.01.2019, 00:41 | #196 |
Zarejestrowany: Jun 2009
Miasto: Nysa/Reykjavik
Posty: 405
Motocykl: CRF1000
Online: 3 miesiące 1 tydzień 10 godz 38 min 31 s
|
Bardzo fajna relacja
Nie rozumiem tylko tego zdania "Oczywiście temat Marcina nie został zapomniany. Łukasz próbował się z nim kontaktować smsowo by ustalić jakiś plan działania." Co to znaczy " Łukasz próbował się z nim kontaktować smsowo" ? Zostawiliscie chlopaka ? Ostatnio edytowane przez gdziala : 21.01.2019 o 00:46 |
21.01.2019, 00:59 | #197 |
Zarejestrowany: Jun 2012
Miasto: Wrocław
Posty: 886
Motocykl: nie mam AT jeszcze
Online: 3 miesiące 6 dni 23 godz 32 min 34 s
|
Podczas pierwszego offu, podczas którego musiałem sprowadzać motocykl Marcina, stwierdził, że ani jego Trampek ani On nie jest przygotowany na taką jazdę. Ustalone zostało, że jeśli nie da rady to zostanie w Kirgistanie do czasu aż wrócimy z Tadżykistanu. Ew. będzie jeździł po asfalcie i gdzieś w miescu ustalonym będziemy się spotykać. Ja osobiście się z tym chujowo czułem, ale nie byłem fizycznie w stanie pomóc Asi i Marcinowi jednocześnie. Wybrałem żonę...
|
21.01.2019, 05:30 | #198 | |
Asia
Zarejestrowany: Feb 2012
Miasto: Złotoryja/ Wrocław
Posty: 2,290
Motocykl: XL750, CRF300RALLY
Galeria: Zdjęcia
Online: 3 miesiące 3 tygodni 6 dni 4 godz 17 min 29 s
|
Nie wiem, nie znam się
Cytat:
Nie czuję się z tym dobrze bo nigdy w życiu nie zostawiałam ludzi. Jestem raczej z tych osób co zawsze się patrzą w lusterka czy towarzystwo się nie pogubiło bądź jak jest awaria to zawsze z pechowcem czekam. Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
__________________
https://www.facebook.com/zaczekajnamotorze https://www.instagram.com/asia_moto/ XL750 + crf300rally |
|
21.01.2019, 08:57 | #199 |
I CAN'T KEEP CALM I'M FROM POLAND KU_WA Słońce do 04.09.24
|
|
21.01.2019, 15:13 | #200 | |
Zarejestrowany: Jan 2010
Miasto: Warszawa
Posty: 2,862
Motocykl: RD04
Online: 3 miesiące 1 tydzień 3 dni 3 godz 26 min 49 s
|
Cytat:
Po 30 minutach , przejechaliście obok mnie więc wsiadłem na motor i za Wami. Nie mam pojęcia co się działo z tyłu, oraz nie czułem się na siłach żeby wracać bo afra ledwo sobie radziła. Cierpliwie czekałem na resztę ekipy. Moim zadaniem było prowadzenie ekipy , jechanie jako pierwszym i gadanie po rosyjsku Pamiętasz co mi powiedzieliście jak się zapytałem gdzie Marcin ? Odpowiedź była mniej więcej taka: Uzgadnialiśmy , że jak nie będzie dawał rady to się rozdzielamy. Wszyscy wiedzieli , że ma nieprzygotowany motocykl, który na wysokości nie chciał jechać, opony szmaty, widzieliśmy co się dzieje w lekkim terenie. Marcin olał sprawę przygotowania maszyny, serwis robił dwa lata temu. Ja na pewno nikogo bym nie był w stanie holować, sam wjechałem tam siłą woli i rozpędu. Przez sms ustaliłem z Marcinem że za 5 dni spotykamy się w Kirgistanie. Ogólnie słabo wyszło i każdy był trochę winny.
__________________
WSK125>XL650V Transalp>XR650R>TE450>DR800big>XR750VAfrica Twin>XR400R>VFR800fi>TE450ie>Bandit1200S |
|
|
|
Podobne wątki | ||||
Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
Szlakiem Grąbczewskiego - Pamir 2018 | redrobo | Trochę dalej | 279 | 11.08.2021 19:43 |
Kierunek wschód, tam musi być jakaś cywilizacja (Pamir solo 2018) | adaml | Trochę dalej | 61 | 22.06.2020 09:26 |
TET Łotwa - sierpień 2018 | marecki999 | Trochę dalej | 10 | 05.09.2018 14:14 |
Krótki wyjazd w PAMIR sierpień 2017 | macias1989 | Trochę dalej | 117 | 18.03.2018 20:09 |
Pamir lipiec/sierpień 2017 | macias1989 | Umawianie i propozycje wyjazdów | 18 | 26.09.2017 10:28 |