Wróć   Africa Twin Forum - POLAND > Podróże. Całkiem małe, średnie i duże. > Kwestie różne, ale podróżne.

Kwestie różne, ale podróżne. Jak nic z powyższego o podróżowaniu Ci nie pasuje, pisz tutaj...

Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary Wczoraj, 21:01   #741
El Czariusz
 
El Czariusz's Avatar


Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 924
Motocykl: Wrublin
El Czariusz jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 tydzień 5 dni 12 godz 28 min 42 s
Domyślnie Nicość 6



Stoimy tak pod płotem ze Strażnikiem Domowym `i wspominam historie z babcinego podwórka...
- Co było dalej?
Furtka zamykana była na taki charakterystyczny skobel. Kiedy jakąś resztką sił się do niej wspiąłem nie mogłem tego skobla nacisnąć. Przede mną kilka metrów do kolejnych drzwi od sieni... Widzę je przez mglę.
Nagle furtka puszcza. To impuls, który jest sygnałem dla ostatniego strzału adrenaliny.

Nie pamiętam, jak znalazłem się w sieni. Dopiero wtedy w drzwiach od kuchni pojawiła się babcia...
- Synku, co ci jest?
Potem cisza.

Obudziłem się wieczorem.
W świetle lampy naftowej ujrzałem babcię siedzącą przy mnie na skraju łóżka. Ginąłem w ogromnej poduszce przykryty kołdrą. Obie wypełnione puchem gęsim. Było mi ciepło. Babcia podeszła do pieca. Z kuchni zdjęła kubek z mlekiem. Tradycyjnie... Z dodatkiem masła, wyciśniętym czosnkiem, łyżeczką miodu...
- Pij wnusiu. Wypij i śpij. Rano obudzisz się z nowymi siłami i wszystko babci opowiesz.
Babcia ponownie podeszła do pieca i zdjęła z niego mój sweter. Na przypiecku stały same filce z walonek. Z takim obrazkiem zasnąłem.

Kiedy mnie babcia rozbierała do łóżka wszystkie ciuchy miałem zamarznięte na kość razem ze skarpetami.
Wszystko zmarzło na mnie na dystansie niecałych 80-ciu kroków.

Może dlatego 45 lat później, niedaleko mojej obecnej "małej ojczyzny" bez cienia egzaltacji brnąłem w rozlewiskach Biebrzy pod Dolistowem na pożegnanie zimy.
Ale wtedy nie było -9, jak wskazywał babciny, rtęciowy termometr tylko kilka (bodaj trzy czy cztery) stopni na plusie.



Opis tej wycieczki w trybie lat z epoki MWW3 na którym sobie jechałem - poniżej w linku.
Jeszcze 5 tyg. wcześniej leżałem na oddziale Szpitala Marynarki Wojennej za rogiem willi państwa Wałęsów.
Zabieg usunięcia przepukliny pępkowej mnie tam czekał. Nomen omen w fajnym towarzystwie. Zakonnika (misjonarza) i emerytowanego pułkownika lotnctwa. Ten ostatni służył w Bośnii cudem przeżył ale zasłynął czym innym.
W którymś z Borewiczów zaangażowano go i... śmigłowiec, który miał pilotować w jednej ze scen. Niby nic za komuny ale scena wymagała pilota z dużym doświadczeniem i umiejętnościami ponieważ śmigłowiec miał latać w... centrum Łodzi na bardzo niskim pułapie. Wszystko szlo gładko, dopóki nasz pilot nie wtarabanił się między wieżowce (co zakładał scenariusz).

Z okien bloków posypały się szyby od fali uderzeniowej i zrobiła się afera. Afera, bo śmigłowiec tak jakby załatwiono z wojskiem na lewo. No i takie tam.
Zatem kto chce wiedzieć jak to było z brodzeniem Biebrzą i zaczemu, opisane tu:
http://renowacjaposadzek.pl/blog/bajkalajka/

Idealna opowieść dla wielbicieli trybu lat 80-tych. W sam raz do poduchy dla moich sympatyków.
Dzisiejszy dzień żegnam z przytupem. Baby nie tylko na motóry.

__________________
Jam nie Babinicz... Elwood nic nie musi.
El Czariusz jest online   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary Dzisiaj, 09:16   #742
El Czariusz
 
El Czariusz's Avatar


Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 924
Motocykl: Wrublin
El Czariusz jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 tydzień 5 dni 12 godz 28 min 42 s
Domyślnie NICość 5

Ja dalej nic nie muszę. Robię.
Te rozstania i powroty.
Góra, podróż na Podlasie 1, Tytus Romek i ATomek, Podróż na Podlasie 2, wełniany sweter.
Pierwsza sprawa w sądzie.
Pierwsza emigracja.

A ja mam dopiero 10 lat i nie mam nic.
Ale nic jest początkiem wszystkiego. Akcentuję to po raz kolejny.
NIC JEST POCZĄTKIEM WSZYSTKIEGO.

Mając 10 lat zostaję sam.
I co istotne, wychodzę z trybu nakazowego. W kluczowym wieku. W domu przestają mi mówić, co mam robić. Ojciec w Rumi, mama już na emigracji.
My (ja i siostra) z nią. Z nami bogaty księgozbiór ale mnie książki nie interesują. Kompletnie - poza jedną, potem drugą.
Ta pierwsza, to Znaczy Kapitan.

Nie wiem, jak to się stało, że ją otworzyłem.
W lutym mam już 11 lat. Śpię na podłodze. Na perskim dywanie. Prawdziwym, perskim dywanie. Jestem Dariuszem Pierwszym. To mi wmawia uparcie mama. Znaczy wmawiała, kiedy byłem bardzo mały. Też już o tym wspominałem.
Latanie na perskim dywanie było dla mnie codziennością. Nie bylem jak Ikar. Latałem tak, by nie dotknąć słońca.

Dlaczego?
To banał... Latałem nocami. We własnej baśni tysiąca i jednej nocy. Nikt mi nie kazał latać. Mama zachęcała. Potem nie miała już czasu, żyła w swoim świecie. Byłem jej rodzyneczkiem. Ale ja nie godziłem się na... taką rolę.
Zimiok coś tu o odlotach pisał...

Chłopcze... Nie masz pojęcia, czym jest odlot.
Mama to miała odloty.
Na studiach moim kolegom oczy wyłaziły na wierzch. Pierwsze, co ich dziwiło, to imię - jakim przedstawiałem mamę. MATYLDA.
Takie "egzotyczne". Nikt przecież nie śmiał ująć tego inaczej. W sensie np.: rany Julek... ale głupie imię? Imię jak imię, ni głupie, ni mądre.
Egzotyczne z akcentem na nieprzewidywalność.

NIEPRZEWIDYWALNOŚĆ.
Dla mnie codzienność, dla przyjaciół egzotyka.
- Ale przecież twoja mam ma inne imię.
Tak.
- To czemu zawsze mówisz o niej Matylda?

Zawsze wtedy tylko uśmiechałem się. "Mama" przecież dla wszystkich była ikoną. Dla mnie nie była. Im bardziej pogrążała się w chorobie psychicznej, tym w domu było gorzej.
Ciśnienia nie wytrzymywała siostra dlatego szybko się usamodzielniła. Mnie tam mój pokój pasował. To był mój świat. Z perskim dywanem.
Zresztą mama jako ceniony pedagog języka rosyjskiego jeździła do ZSRR na różne sympozja, letnie kursy itp. Sporo tego było. Często trwały tygodniami i wtedy naturalnie zostawaliśmy sami. Pisałem juz o tym ale zimiok, Sudden czy inny Matjas tego nie czytali.
Sudden przeczytał trafną opinie o mnie w... szkockiej. Autorem opinii Pan Inżynier. Pana Inżyniera, to ja szanuję. Suddena, który zrobił (niemal) kopiuj wklej - nie. na tym się zatrzymam. Dziękuję.

Dzisiaj reaguję bardzo emocjonalnie. Kiedyś w ogóle.
tego nauczyła mnie mama. Bezwiednie. Bez trybu nakazowego. Bardzo mi przypisanie mamie imienia Matylda w tym pomagało.
Wszyscy swoje mamy kochali. Ja kochałem Matyldę. Ale... zawsze przychodził ten dzień, kiedy moje "otoczenie" poznawało Matyldę.
Wtedy wszystkim szczęki opadały, mózg szorował po podłodze.
- O rany... Ale kultura zdrowej relacji nie pozwalała na nic więcej.
pal sześć zdrowa kulturę. Ja nie pozwalałem na żadne "osobiste" wycieczki komukolwiek. To była moja Matylda. Koniec kropka.

Teraz moją Matyldą jest El Czariusz. Wara matjasom, zimiokom suddenom od niego.
Wara jeszcze tylko przez 5. Dnia szóstego będę miał już was serdecznie w dupie. I jeszcze kilku.

Ale... zatrzymałem się na Karolu Olgierdzie Borhardt. Nie odmienię nazwisko Pana Olgierda, bo można sobie na tym język połamać.
Winnetou poszedł w odstawkę jak z bicza strzelił...

__________________
Jam nie Babinicz... Elwood nic nie musi.
El Czariusz jest online   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary Dzisiaj, 09:52   #743
chomik
Administrator
 
chomik's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Jun 2007
Miasto: Bałtyk
Posty: 3,418
Motocykl: RD03 2xRD07a
Przebieg: 666
chomik jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 miesiąc 6 dni 17 godz 57 min 5 s
Domyślnie

Ja znów Meissnera bandera, krzyże co to były za przygody... ale K.O.B. to Szamana Morskiego.
Uwielbiam i uwielbiałem siedzieć przed biblioteką i czytać tytuły, a potem coś wybrać. Tak miałem w domku, w bibliotece i księgarni. Szkoda, że papier znika, miało to coś w sobie magicznego, jak płynąć przez ocean i odwiedzać wyspy, na których wszystko jest możliwe...ten zapach, nowych, starych książek, faktura, okładka a teraz będzie tylko palec po ekranie....
__________________
www.motopodroze.pl
chomik jest online   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary Dzisiaj, 10:24   #744
CzarnyEZG
Moderator
 
CzarnyEZG's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Aug 2013
Posty: 3,079
Motocykl: RD04
CzarnyEZG jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 miesiąc 3 tygodni 4 dni 4 godz 52 min 53 s
Domyślnie

Cytat:
Napisał chomik Zobacz post
...ten zapach, nowych, starych książek, faktura, okładka a teraz będzie tylko palec po ekranie...
Nie chciałbym psuć wzniosłości chwili, ale jeszcze nie słyszałem, żeby ktoś sobie tabletem dupę podtarł, a w przypadku tradycyjnych nośników literatury wszelakiej i owszem.
__________________
www.kolejnydzienmija.pl

2014: Żatki Bolek na promie kosmicznym
2015: Veni Vidi Wypici
2016: Muflon na latającym gobelinie
2017: Garbaty Jednorożec
2018: Czarny Jaszczomp
2019: Rodzina 50ccm plus
2020: Żółwik Tuptuś
2021: Chiński Syndrom
2022: Nie lubię zapierdalać
2023: Statek bezpieczny jest w porcie,
ale nie od tego są statki
2024: Uwaga bo ja fruwam
2025: Ekwipunek Załogi Gogurka
2025: Cztery i pół Afryki
2026: Bambo ze Zgierza
CzarnyEZG jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary Dzisiaj, 10:39   #745
chomik
Administrator
 
chomik's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Jun 2007
Miasto: Bałtyk
Posty: 3,418
Motocykl: RD03 2xRD07a
Przebieg: 666
chomik jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 miesiąc 6 dni 17 godz 57 min 5 s
Domyślnie

Cytat:
Napisał CzarnyEZG Zobacz post
Nie chciałbym psuć wzniosłości chwili, ale jeszcze nie słyszałem, żeby ktoś sobie tabletem dupę podtarł, a w przypadku tradycyjnych nośników literatury wszelakiej i owszem.
Szykuj się jednak, że większość będzie te dupy myła wodą
__________________
www.motopodroze.pl
chomik jest online   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz


Zasady Postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wł.

Skocz do forum


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 10:44.


Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.